Eutanazja, a Bóg
Biblijna perspektywa dotycząca eutanazji
Temat eutanazji budzi ogromne emocje. Większość osób, które ją popierają, nie robi tego dlatego, że nie szanuje życia. Wręcz przeciwnie – często kieruje się współczuciem wobec ludzi, którzy cierpią z powodu nieuleczalnej choroby.
Chrześcijanin również współczuje. Jezus współczuł chorym, płakał nad cierpiącymi i uzdrawiał ich. Różnica polega jednak na tym, że chrześcijaństwo pyta nie tylko: „Co wydaje się najbardziej współczujące?”, ale również: „Co jest zgodne z wolą Boga?”
Przyjrzyjmy się najczęstszym argumentom.
Argument 1. „Przecież Bóg jest miłością. Dlaczego miałby chcieć cierpienia człowieka?”
To chyba najczęściej zadawane pytanie.
Odpowiedź brzmi: Bóg nie chce cierpienia jako celu samego w sobie.
Cierpienie pojawiło się na świecie wskutek grzechu (Rdz 3). Choroby, śmierć i ból nie należały do pierwotnego Bożego planu. Jezus nigdy nie gloryfikował cierpienia. Uzdrawiał. Pocieszał. Karmił głodnych. Przywracał nadzieję.
Jednocześnie nie zakończył wszystkich cierpień na świecie podczas swojego ziemskiego życia. Zapowiedział, że pełne zwycięstwo nad cierpieniem nastąpi dopiero w nowym stworzeniu.
„I otrze wszelką łzę z ich oczu, a śmierci już nie będzie ani smutku, ani krzyku, ani bólu już nie będzie.”
(Objawienie 21:4)
Do tego czasu chrześcijanin nie jest powołany do zadawania śmierci, lecz do niesienia ulgi i nadziei.
Argument 2. „Eutanazja to akt miłosierdzia.”
To bardzo zrozumiały sposób myślenia. Problem polega jednak na tym, że Biblia odróżnia współczucie od prawa do decydowania o życiu drugiego człowieka. Prawdziwe współczucie Jezusa polegało na tym, że był obecny z cierpiącymi.
Nie skracał ich życia. Nie proponował śmierci jako rozwiązania.
Miłość chrześcijańska pyta: Jak mogę ulżyć w cierpieniu? a nie: Jak mogę zakończyć życie? To ogromna różnica.
Argument 3. „Przecież ta osoba i tak umrze.”
To prawda. Każdy człowiek umrze. Jednak Biblia pokazuje, że istnieje różnica między pozwoleniem na naturalny proces umierania a celowym spowodowaniem śmierci.
Kiedy lekarze uznają, że dalsze leczenie nie przyniesie efektów i rezygnują z uporczywej terapii, nie oznacza to zabicia chorego. Pozwalają chorobie przebiegać swoim naturalnym biegiem. Natomiast eutanazja polega na świadomym spowodowaniu śmierci.
To dwie różne decyzje.
Argument 5. „Ale przecież człowiek ma wolną wolę.”
Tak. Bóg obdarzył nas wolnością. Jednak wolność nie oznacza prawa do wszystkiego. Chrześcijanin nie pyta jedynie: „Czy mogę?” ale: „Czy Bóg tego chce?”
Nie każda decyzja, którą jesteśmy zdolni podjąć, jest zgodna z Bożą wolą.
Argument 6. „To przecież moje życie.”
Biblia przedstawia inną perspektywę.
„Nikt z nas dla siebie nie żyje i nikt dla siebie nie umiera. Jeśli żyjemy, dla Pana żyjemy; jeśli umieramy, dla Pana umieramy.”
(Rzymian 14:7–8)
Chrześcijanin wierzy, że jego życie należy do Chrystusa.
Podobnie pisał Paweł:
„Nie należycie już do samych siebie. Za wielką bowiem cenę zostaliście nabyci.”
(1 Koryntian 6:19–20)
Choć ten fragment dotyczy przede wszystkim świętości ciała, wyraża szerszą zasadę: wierzący nie jest wyłącznym właścicielem swojego życia.
Argument 7. „Przecież Biblia nigdzie wprost nie mówi o eutanazji.”
To prawda. Słowo „eutanazja” nie występuje w Biblii. Podobnie jak nie występują słowa „klonowanie”, „aborcja farmakologiczna” czy „inżynieria genetyczna”. Jednak Biblia daje zasady, które pomagają ocenić współczesne dylematy.
Są to między innymi:
- życie jest darem Boga (Rdz 2:7),
- człowiek został stworzony na obraz Boga (Rdz 1:27),
- Bóg wyznacza długość życia (Ps 139:16; Hi 14:5),
- Bóg mówi: „Ja zabijam i Ja ożywiam” (Pwt 32:39),
- przykazanie „Nie będziesz zabijał” (Wj 20:13).
Na tej podstawie Kościół od pierwszych wieków odrzucał świadome odbieranie życia niewinnemu człowiekowi.
Argument 8. „Czy nie lepiej zakończyć cierpienie niż patrzeć, jak ktoś się męczy?”
To bardzo ludzkie pytanie. Ale warto je odwrócić. Czy naprawdę jedynym sposobem zakończenia cierpienia jest zakończenie życia?
Dzisiaj medycyna paliatywna potrafi bardzo skutecznie łagodzić ból. Nie zawsze może go usunąć całkowicie, ale często pozwala choremu przeżyć ostatnie dni z godnością, spokojem i w obecności bliskich.
Chrześcijańska odpowiedź brzmi:
walczmy z bólem, a nie z człowiekiem.
Argument 9. „Przecież Bóg rozumie moje intencje.”
Tak. I właśnie dlatego możemy być pewni, że zna także nasze łzy, zmęczenie i bezradność. Jednak dobre intencje nie zawsze oznaczają właściwe decyzje.
Piotr miał dobre intencje, gdy chciał odwieść Jezusa od drogi krzyża.
A jednak Jezus odpowiedział:
„Nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie.”
(Mateusza 16:23)
Nasze współczucie potrzebuje prowadzenia przez Bożą mądrość.
Argument 10. „A co, jeśli to ja kiedyś będę tak cierpieć?”
To pytanie dotyka wielu ludzi. Chrześcijańska nadzieja nie polega na obietnicy życia bez bólu. Polega na obietnicy obecności Boga.
„Choćbym nawet szedł doliną cienia śmierci, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.”
(Psalm 23:4)
Bóg nie obiecał, że ominie nas dolina. Obiecał, że przejdzie przez nią razem z nami.
Dlaczego chrześcijanie sprzeciwiają się eutanazji?
Nie dlatego, że chcą wydłużać cierpienie. Nie dlatego, że nie rozumieją bólu. Nie dlatego, że są pozbawieni współczucia.
Chrześcijanie sprzeciwiają się eutanazji, ponieważ wierzą, że:
- życie jest świętym darem Boga,
- człowiek został stworzony na obraz Boży,
- tylko Bóg jest Panem życia i śmierci,
- nawet ostatnie chwile życia mogą mieć głęboki duchowy sens,
- prawdziwa miłość nie polega na skracaniu życia, lecz na wiernym towarzyszeniu drugiemu człowiekowi do jego naturalnego końca.
W centrum chrześcijaństwa nie stoi teoria dotycząca cierpienia, ale Osoba.
Jezus Chrystus sam wszedł w ludzkie cierpienie. Doświadczył bólu, opuszczenia, niesprawiedliwości i śmierci. Nie dlatego, że cierpienie jest dobre, ale dlatego, że przez swoją śmierć i zmartwychwstanie pokonał to, co jest jego ostateczną przyczyną – grzech i śmierć.
Dlatego chrześcijanin, stojąc przy łóżku umierającej osoby, nie wybiera między obojętnością a eutanazją. Wybiera trzecią drogę – drogę Chrystusa: być obecnym, kochać, nieść ulgę w cierpieniu, modlić się i mieć nadzieję, że nawet w ostatnich chwilach życia Bóg nadal działa.
„W Twoim (Boga) ręku są moje czasy.” (Psalm 31:16)
To wyznanie nie usuwa bólu. Ale przypomina, że nasze życie – od pierwszego do ostatniego oddechu – pozostaje w rękach wiernego Boga.
Zobacz inne artykułu na ten temat
Czy Bóg dopuszcza eutanazję? – LINK
Projekt „Wybierz Życie” – LINK
