Narodziny Księcia Pokoju
Świętujemy narodziny Zbawiciela
Drogie!
Świętujemy narodziny Zbawiciela. Ale zatrzymajmy się na chwilę i zadajmy sobie ważne pytanie: Zbawiciela… czyli od czego właściwie Jezus nas zbawia? Co przyniósł ze sobą na świat, gdy przyszedł jako dziecko?
Prorok Izajasz zapowiedział Jego nadejście aż 800 lat przed narodzinami Jezusa. Pisał:
„Albowiem dziecię narodziło się nam, syn jest nam dany i spocznie władza na Jego ramieniu, i nazwą Go: Cudowny Doradca, Bóg Mocny, Ojciec Odwieczny, Książę Pokoju”.
Jeden krótki werset, a ile w nim treści!
Syn jest nam dany – i to Syn przez wielkie „S”. Boży Syn. Jezus jest jednocześnie Synem, Bogiem Mocnym i Ojcem Odwiecznym. Objawia w sobie także cechy Ducha Świętego – Pocieszyciela i Cudownego Doradcy. A najbardziej porusza mnie to ostatnie imię: Książę Pokoju.
Pokój… Jak bardzo za nim tęsknimy. Pragniemy pokoju na świecie, w relacjach, ale też – a może przede wszystkim – pokoju w nas samych.
O jaki pokój chodzi?
Nie chodzi tu jednak jedynie o spokój emocjonalny czy brak konfliktów. Biblia mówi o pokoju znacznie głębszym – o pokoju pomiędzy świętym Bogiem a grzesznym człowiekiem.
Każda z nas potrzebuje zawarcia takiego pokoju, bo każda z nas ma problem. I to problem śmiertelnie poważny. Apostoł Paweł pisze w Liście do Rzymian, że wszyscy zgrzeszyli i brak im Bożej chwały. Wszyscy – bez wyjątku.
Możesz pomyśleć: „Przecież nie jestem taka zła. Inni są dużo gorsi ode mnie”. Ale właśnie to myślenie zdradza nasz problem – pychę. Przekonanie, że własnymi dobrymi uczynkami jesteśmy w stanie się uratować.
Biblia nie dzieli grzechów na „większe” i „mniejsze”. Mówi jasno: zapłatą za każdy grzech jest śmierć.
„Dobra dziewczynka”
Kiedy byłam dzieckiem, byłam tzw. dobrą dziewczynką. Świadectwo z czerwonym paskiem, odrobione prace domowe, brak wulgaryzmów. Oczywiście – zdarzało się trochę plotkować, zazdrościć, czasem skłamać… ale tego nie traktowałam poważnie. Wydawało mi się, że na mojej wewnętrznej „wadze” dobrych i złych uczynków zdecydowanie przeważa dobro.
Może też wierzysz, że taka waga istnieje?
Nie. Jej po prostu nie ma.
Pamiętam jedną historię z dzieciństwa. Były to czasy, gdy w sklepach niewiele było artykułów szkolnych. Za to czasem pojawiały się piękne, kolorowe, pachnące chińskie gumki do mazania. Miałam kilka, ale chciałam więcej. Nauczyłam się więc… podbierać je koleżankom z klasy. Nazwijmy to po imieniu – kradłam.
Pewnego dnia jedna z dziewczynek poskarżyła się nauczycielce. Sprawa się wydała. Stałam przed całą klasą, zawstydzona i zdemaskowana. To było bardzo trudne doświadczenie, ale dziś jestem za nie wdzięczna. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłam, że mimo bycia „dobrym dzieckiem” jestem grzeszna.
Niedługo później pojechałam na obóz dziecięcy, gdzie usłyszałam o Jezusie. O Tym, który przyszedł mnie zbawić – właśnie od mojego grzechu. O Tym, który chce zawrzeć ze mną pokój i zamieszkać w moim życiu. Wtedy stałam się Jego dzieckiem.
Jak to się stało?
Pomodliłam się. Przeprosiłam Boga za swoje grzechy, przyjęłam Jego przebaczenie i poprosiłam Jezusa, by kierował moim życiem. Wierzę, że był to moment mojego duchowego nowego narodzenia.
Biblia mówi jasno: aby wejść do Królestwa Bożego, trzeba narodzić się na nowo – duchowo.
„Zapewniam was: jeżeli się nie nawrócicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Bożego” (Mt 18,3).
Pokój jest dostępny teraz
Jezus chce zaprowadzić pokój między tobą a Bogiem. I wiesz co? Nie musisz czekać, aż uporządkujesz swoje życie, wyjdziesz z nałogów czy „staniesz się lepsza”.
„Bóg zaś okazuje nam swoją miłość przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami” (Rz 5,8).
Nie jesteśmy w stanie się wybielić. Przebaczenie jest dla nas tu i teraz – nawet jeśli czujemy się całkiem ubrudzone.
Tak, zapłatą za grzech jest śmierć. Ale Jezus już ją za nas poniósł. Przeszedł sąd, upokorzenie i cierpienie. Umierał w mękach. Wykonało się.
„Chrystus raz za grzechy cierpiał, Sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was do Boga przyprowadzić” (1 P 3,18).
I co najważniejsze – Jezus żyje.
Co możesz zrobić?
Upamiętać się – czyli wyznać swoje grzechy Bogu i odwrócić się od nich. A On daje obietnicę:
„Jeśli wyznajemy swoje grzechy, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy oraz oczyści nas z wszelkiej nieprawości” (1 J 1,9).
A potem… otworzyć drzwi Jezusowi.
„Oto stoję u drzwi i pukam. Jeśli ktoś usłyszy mój głos i otworzy drzwi, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał” (Obj 3,20).
To zaproszenie do relacji, do bliskości, do życia w obfitości. Jezus mówi o wodzie życia, o stole zastawionym pośród trudności, o pełni, którą chce nam dać.
„Jeśli ktoś jest spragniony, niech przyjdzie do Mnie i pije” (J 7,37).
Emmanuel – Bóg z nami
Jezus nosi jeszcze jedno imię: Emmanuel, czyli Bóg z nami. Bóg jest obecny, dostępny i bliski – dzięki Jezusowi. On obiecał, że będzie z nami aż do końca świata.
„A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni” (Mt 28,20).
Zaproś więc Jezusa – Księcia Pokoju – do swojego życia.
Pokój, którego szukasz, ma imię.
Zobacz inne informacje o zbawieniu
Historia Beaty – link
Pytania o ewangelię – link
Dobra Nowina dla każdej z nas – link
Kluczowe pytania – link
